"Czas to pieniądz", bowiem kilka sekund, które zajmuje przeczytanie czy wyemitowanie dobrego hasła reklamowego może wpłynąć na wizerunek naszej marki, a także na sprzedaż produktu. Nie jest tajemnicą, że nośne hasło to połowa sukcesu w kampanii reklamowej. Jak zatem za pomocą zaledwie kilku słów przyciągnąć odbiorcę?

Kilka podstawowych zasad 

Szkół jest wiele. Jednak wszystkie za najważniejszy cel stawiają sobie wzbudzenie zainteresowania odbiorcy, a później potencjalnego konsumenta. Pierwszym krokiem do sukcesu jest wyznaczenie sobie grupy odbiorców, którzy mogą być naszym klientem, czyli określenie tzw. targetu.

Za podstawową kategorię określenia targetu jest kryterium wieku. W tym wypadku wymagana jest znajomość żargonu, specyficznego języka, jakim dana grupa się posługuje. Jeśli zakładamy, że naszym odbiorcą jest młody człowiek, język użyty w haśle powinien być luźny, pełen zabawnych neologizmów czy memów. Powszechnie bowiem wiadomo, że młodzi ludzie masowo konsumują treści internetowe. Trochę trudniej jest w przypadku bardziej wymagającego odbiorcy - pokolenia 60+. Jednym ze sposobów, którego chwytają się reklamodawcy jest sięganie po cytaty kulturowe (np. kultowe piosenki, teksty z seriali i filmów, hasła propagandowe itd.).

Innym, istotnym podziałem grupy docelowej jest rozróżnienie ze względu na płeć. Wiadomo, kto jest adresatem reklamy podpasek, a kto wiertarki. W przypadku mężczyzn warto sięgać po skojarzenia związane z męskością, np. kult siły. Kobiety z kolei, nie bez kozery nazywane reprezentantkami płci pięknej, będą bardziej zainteresowane hasłami odwołującymi się do urody, subtelności, zdrowia i czystości. 

Kolejnym, ważnym punktem jest sposób przekazu. Hasło reklamowe - jak sama nazwa wskazuje - nie może być długie. To zlepek kilku wyrażeń, które mają wpłynąć na zmysły określonego przez nas odbiorcy. Musi też być w swojej formie proste. Mało kto odbierze pozytywnie aluzję czy metaforę zrozumiałą tylko dla samego autora. Dlatego też po raz kolejny warto odnieść się do tekstów kultury.

Klasyka, czy niekonwencjonalność?

Jednocześnie trzeba lansować nowe hasła. Takie kreatywne działanie wydaje się być nawet bardziej doceniane przez odbiorców niż powielanie haseł już powszechnie znanych. Warto przywołać tutaj sukcesy haseł takich jak, np. "A świstak siedzi i zawija je w sreberka" czy "A łyżka na to: Niemożliwe", które w pewnym momencie były cytowane przez samych odbiorców.

Dobre hasło pozwala wyróżnić się na rynku, na którym funkcjonujemy. Co zrobić, by nasza reklama nie zaginęła wśród tłumu? Jak nie drażnić widza, który nerwowo czeka na koniec przerwy reklamowej? Należy ocenić moc kampanii konkurencji. Pamiętajmy, że w reklamie za nieetyczne uchodzi "napadanie" na naszych konkurentów. Dlatego najlepiej ocenić kampanie reklamowe naszych konkurentów i podnieść im poprzeczkę. Z drugiej strony - jak pokazuje przypadek Eweliny Lisowskiej i reklamy Media Expert - powinniśmy szanować także naszych odbiorców, których w większości zrazi nachalność.

Czy dowcip jest dobry na wszystko? Przeważnie tak, ale należy liczyć się z pewnymi konsekwencjami. Powinniśmy zastanowić się, czy w reklamie produktu zależy nam na opowiedzeniu dowcipu, czy sprzedaży produktu. Czasami to, co reklamujemy, nie powinno być przedmiotem żartu ze względu na fakt, że może budzić bardzo negatywne reakcje odbiorców. Dotyczy to produktów związanych z kwestiami intymnymi, np. środki przeczyszczające, podpaski itd. Inną konsekwencją żartu w reklamie może być brak zrozumienia przez konsumentów lub zwyczajnie uznanie go za mało śmieszny.

Co jest tak naprawdę clue reklamy? Ciężko określić, wielu mówi, że po prostu "to coś". Być może sukces tkwi w prostocie przekazu. Chyba wszystkim dobrze kojarzą się hasła takie jak: "Zawsze Coca-Cola", "Gillette - najlepszy dla mężczyzny" czy "Nokia - Łączymy ludzi". #Internet #praca