Czy rząd powinien pomóc kredytobiorcom zadłużonym we frankach? Nie. Przynajmniej nie tak, jak oni sami by tego chcieli. Przede wszystkim należy zastanowić się na ile prawdziwe są zapewnienia osób, które deklarowały, że nie zostały uprzedzone o możliwych wahaniach kursu szwajcarskiej waluty. W marginalnych przypadkach takie sytuacje prawdopodobnie miały miejsce, jednak kierowanie się opiniami rzekomych bankowych "ekspertów" nie zwalnia z obowiązku myślenia. Pożyczki opiewały na kwoty setki tysięcy złotych i niosły ze sobą duże ryzyko, nawet jeżeli ci "eksperci" starali się sprzedać kredyt tak, jak sprzedaje się każdy inny towar i naturalnie zachwalali jego zalety, jednocześnie marginalizując, albo nawet bagatelizując wady.

Reklamy
Reklamy

Niemniej dorosły i świadomy człowiek, który bierze kredyt na okres 30 lat doskonale zdaje sobie sprawę, że w tym czasie mogą nastąpić nieprzewidziane okoliczności, a kurs waluty ulegnie zmianie i bzdurą są zapewnienia, że taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Przykładem mogą być wahania dolara, który w latach 2000 - 2015 spadł z ceny około 4zł 50gr do nieco ponad 2zł, a obecnie warty jest prawie 3zł 80gr.

Zyski i straty

Postawmy sobie jednak pytanie, jak naprawdę było z tym nieszczęsnym, targanym deklinacją i polityką frankiem? Jako przykład niech posłużą nam badania przeprowadzone przez Halinę Kochalską z Open Finance. Jeżeli w roku 2008 klient wziął kredyt złotowy w wysokości 300tyś na okres 30 lat, to rata do spłaty wynosiła około 2100złotych. Przy ówczesnym kursie franka wynoszącym około 2zł 4gr, rata takiego samego, nisko oprocentowanego kredytu w szwajcarskiej walucie wynosiła natomiast tylko 1400zł.

Reklamy

Korzyści zatem były, ale do maja ubiegłego roku, kiedy to cena franka zaczęła gwałtownie rosnąć, a tym samym wzrastała rata kredytu i pozostałe do spłaty zadłużenie. Ponadto, sytuacja znacznie pogorszyła się po niedawnej decyzji Szwajcarskiego Banku Centralnego o "uwolnieniu kursu franka". Spowodowało to kolejny wzrost ceny tej waluty, która ku uldze kredytobiorców z początkowych 5zł spadła do około 4zł 30gr. Niemniej, obecne raty kredytów we frankach są już wyższe niż w kredycie złotowym i jak uważa prezes NBP Marek Belka, taki stan rzeczy utrzyma się.

Medialny dramat

Na 20 stycznia zaplanowano spotkanie Komitetu Stabilności Finansowej z przedstawicielami wybranych banków komercyjnych, ale jak uważa Marek Belka, najwięcej zależeć będzie od czwartkowego posiedzenia rady Europejskiego Banku Centralnego. Jeżeli EBC zdecyduje o wzmocnieniu euro, kurs franka powinien się zmniejszyć. Co jednak, jeśli tak się nie stanie? Czy wtedy rząd powinien zdecydowanie uciąć sprawę tak, jak to się stało na Węgrzech, wbrew prawu międzynarodowemu i ze szkodą dla tamtejszych banków? Minister finansów Mateusz Szczurek zapewnia, że stabilność systemu finansowego Polski nie jest zagrożona, ale pozostaje pytanie co z 700tyś Polaków zadłużonych we frankach? Z punktu widzenia państwa lepszy jest obywatel, który ma kapitał i wprowadza go w obieg rynkowy, niż taki, który głoduje, ponieważ zbankrutował z powodu kredytu.

Reklamy

Z drugiej strony, jeżeli państwo postanawia pomóc zadłużonemu we frankach Nowakowi, to dlaczego nie pomoże Kowalskiemu, który płacił dotychczas więcej za poszczególne raty kredytu złotowego, ale nagle stracił pracę i nie stać go na ponoszenie kolejnych opłat. Czy powinniśmy zatem pomóc potrzebującym? Tak, ale tylko w naprawdę kryzysowych sytuacjach, kiedy cena franka kolejny raz drastycznie wzrośnie i będzie się utrzymywać, a sama pomoc wyjdzie zarówno ze strony państwa, jak i banków, które udzieliły tych kredytów, ponieważ odpowiedzialność i koszty muszą ponieść obie strony, również podejmujący ryzyko "frankowicze". #finanse publiczne #system finansowy #frank szwajcarski